Ewangelia (Łk 16, 19-31)
Przypowieść o Łazarzu i bogaczu
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do faryzeuszów:
«Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody.
Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”.
Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».
Słowo na niedzielę
Nie jest możliwym wejście w świat Ducha, Którym Bóg objawił Prawdę o Sobie i Prawdę o człowieku, wyjawiając Ją zarówno prorokowi Amosowi, Pawłowi Apostołowi i Jezusowi, Synowi Bożemu, nie rozważając Kim Bóg Jest dla człowieka i kim człowiek jest wobec Boga. Przyjęcie z otwartym sercem przez człowieka, że Bóg Jest Dobrem udzielającym się i poza Bogiem nie ma Dobra dla człowieka, jest jak ten ruch człowieka, który rozwija mapę, dotąd złożoną, przez co człowiek, który wyruszył w podróż swojego życia, nie bardzo potrafi się odnaleźć, zaplanować marszrutę, wybrać miejsca odpoczynku, a nawet nie bardzo byłby umiał rozpoznać, czy jest na dobrej drodze do celu. Każdy z tekstów biblijnych, tekstów natchnionych, jest taką mapą.
Początkiem istnienia człowieka, każdego i w każdym pokoleniu, Jest Dobro
To, że zło działa, i że w jego imię, świadomie lub nie, działa również człowiek, nie oznacza wprost i jednoznacznie, że inny człowiek lub inni ludzie, doświadczający zła od tego właśnie człowieka, postępowali dotąd dobrze. Nie oznacza to, tym bardziej, że doświadczający zła i cierpiący z tego powodu, byli dobrzy lub są dobrzy. A nadto, jeśli cierpiący zło od innych, mogą uznawać siebie za pozornie dobrych w perspektywie własnych ocen lub podobnych, ale naiwnych ocen innych właśnie z powodu doświadczanego przez nich cierpienia, to jeśli cierpiący ból z powodu zła zostali uratowani i wyrwani z tego zła, mogli nie być od niego uwolnieni swoim wysiłkiem i nie ich własną siłą.
Człowiek, który opiera się złu w sytuacjach próby jego charakteru i próby ducha, człowiek rozważnie unikający go, i z namysłem trwający przy Dobru, jest jak tajemny siewca duchowy, który Dobro, duchowe i osobowe, pielęgnuje w sobie i jednocześnie, Dobro rozsiewa. Bo próby w życiu człowieka, bo próbowanie jego wolności, są wynikiem kuszenia przez zło. Bóg nie kusi, nie wystawia człowieka na próbę. (Jk 1, 13) Dobro Jest z Boga i w Nim Jest Bóg, i takie Dobro Jest prawdziwe, Jest duchowe i osobowe, bo nie ma innego Dobra, jak Jest ten, Który Jest. To dzięki Jego działaniu, przez Jego udzielanie się Sobą, Dobro staje się żywe w wymiarze materialnym z udziałem człowieka i tak staje się Dobrem dla żywych, choć jednocześnie staje się żywe dla tych, spośród potrzebujących i pragnących Dobra.
Dobro, udzielające się potrzebującemu, staje się konkretne, w dwóch wymiarach istnienia człowieka i staje się konkretne w dwóch wymiarach jego działania: w wymiarze duchowymi i materialnym. Staje się Ono odczuwalne przez człowieka i tak doświadczane przez niego zarówno w ciele, jak i w duchu. Staje się Ono odczuwalne przez każdego, kto Jest na Dobro otwarty w swoim duchu i jest w kręgu Dobra tego człowieka, który się Nim udziela. Stać się może Ono żywe i dla żywych, choćby nawet tylko przez wiedzę o Dobru, jaką ktoś pozyskał, a Którym nawet nie ten, ale inny człowiek się udzielał, serdecznie i z pokorą, czyli dla Dobra.
Dobro, staje się żywe i dla żywych, przez pragnienie Dobra, które zakiełkowało w duchu, choćby tylko jednego człowieka.
Dobro człowieka nie Jest jego własnym, ale może Je mieć za własne i dobrze, by miał Dobro, duchowe i osobowe, za własne, bo tylko Dobro, Którym Bóg Jest, Jest prawdziwe. Dobro nie jest jego własne, bo nie może Go człowiek mieć, ale może Go doświadczyć, może się Nim udzielać.
Prawdziwą radość, dlatego, ma człowiek nie z posiadania, ale z doświadczania Dobra. Bo, Dobro Jest duchowe i Jest osobowe, a nie ma Dobra innego, jak udzielające się Sobą. Tylko Bóg taki Jest. (Łk 18, 19)
Nic poza Dobrem, nie tłumaczy Imienia Bożego, objawionego Mojżeszowi: Jestem Który Jestem. (Wj 3, 14) Dobro Jest samoistne, nie potrzebuje nikogo i niczego do Swojego Istnienia, Którego źródłem Jest Bóg: Dobro udzielające się, Którym On tylko Jest. Dlatego, tylko Dobro Jest Które Jest.
Zło zaś, nie jest samoistniejącym, ale pojawia się tam i dopiero tam się pojawia, gdzie Jest Dobro, choćby wraz z naturą tego co jest, a zatem choćby tylko było Jego ziarno, był tylko zaczyn Dobra w duchu człowieka. Bo, człowiek jest dobry z natury swojej i tak jest na obraz Boga, Dobra duchowego i osobowego, udzielającego się Sobą. Nie dozna, w związku z tym właśnie faktem duchowym stworzenia człowieka przez Boga i Stwórcę, spełnienia i nie odczuje spełnienia aż do tego czasu, gdy będzie przeżywał swoje istnienie w ciele tak, by jego istnienie doznało przemienienia Dobrem, upodabniając je tak do Istnienia Boga, do Jego Bytowania. A On Jest Dobrem udzielającym się.
Człowiek, doświadczający zła, cierpiący z powodu zła, w naturalny sposób rozeznaje Dobro i odróżnia od zła, bo nie pragnie zła dla siebie. A, im silniej doświadcza zła, tym bardziej bezbłędnie rozpoznaje Prawdę o Dobru i pragnie Dobra samego. Tak, na sposób duchowy, mimo złych uczynków swoich i cierpienia, jakie one zawsze pociągają dla człowieka i go dotykają boleśnie duchowo, Dobro staje się mu bliskie. I ten człowiek, cierpiący, jest bliski Dobru, bo on rozpoznaje Prawdę o Dobru, a z powodu doświadczania bólu pragnie Dobra, Które każdemu człowiekowi pragnie się udzielić. Bo, Bóg Jest Który Jest z pragnącym Dobra.
Nie ma Dobra poza Bogiem i nie ma Dobra dla człowieka poza Bogiem, stąd jest tak kardynalnie ważne, by Prawda o Dobru została poznana przez człowieka, i by została poznana przez każdego z ludzi.
Prawda o Dobru, została człowiekowi ujawniona na Syjonie i na górze Samarii. Cała historia zbawienia, relacjonowana Starym i Nowym Testamentem jest wyjawianiem człowiekowi przez Boga, Prawdy o Jego Dobru. To, egzystencjalnie podstawowa, Prawda o istnieniu i o życiu człowieka. Bo Jest Ona tą samą i taką samą nie tylko w perspektywie przeżywania przez człowieka jego istnienia w ciele, ale i w perspektywie jego istnienia w wymiarze duchowym. Odczytanie Prawdy o Dobru, tożsame Jest z odczytaniem Prawdy o Bogu i Człowieku, bo poza Bogiem nie ma innego Dobra, Którego człowiek mógłby doświadczyć i Które mogłoby dać mu poczucie spełnienia, a to jest i to oznacza: istnienie człowieka całą pełnią jego Dobra własnego.
Dobro Boga, Prawda o Nim, spełniona w Człowieku, ale i Prawda o człowieku, który pragnie Dobra, ale jakże często w całej historii zbawienia szukał spełnienia się dla niego tego, co on miał za dobre, ale nie było jego Dobrem, łączy czytania liturgiczne Dwudziestej Szóstej Niedzieli Zwykłej.
Prawda ujawniona na Syjonie i górze Samarii
Człowiek lekceważący Prawdę, wprowadza zamęt do swojego istnienia i do istnienia tych, z którymi przychodzi mu przeżywać swoje istnienie. Człowiek oportunistycznie zaprzeczający Prawdzie, staje się narzędziem do wyrządzania i sobie, i innym bólu oraz cierpienia, choćby wprowadzając w ich życie niepokój. A to pokój, jest największym skarbem istnienia człowieka i wspólnego przeżywania istnienia przez ludzi. Ten, trwały, nie jest możliwy do przeżywania bez Prawdy i Dobra, a One w Bogu są, bo On tylko Jest Dobrem. Nie ma innej Prawdy o Bogu, jak Dobro, bo On Jest Dobrem, udzielającym się Sobą.
Prawda zaś, o ile człowiek okazuje całą pokorę wobec Niej, prowadzi do Dobra zarówno jego, i tych, z którymi przychodzi człowiekowi przeżywać jego istnienie własne. Prawda Jest jego drogą do Dobra własnego, bo Prawda Jest tożsama z Dobrem i tak, wiernie stosowana przez człowieka w przeżywaniu swojego istnienia w ciele, Jest jego drogą do Boga i do Jego Dobra. I dlatego też, miłujący Prawdę nie akceptują zła. I dlatego też, zło nienawidzi Prawdy, bo Ona prowadzi człowieka do Dobra i tak do Boga. Już nawet ci, którzy nie są beztrosko traktującymi tego, co Jest Prawdą, lub nie są zadufani w swoją mądrość i zdolność, pozorną, do określania tak celnie, jak Bóg, czyli dobrze i nieodwołalnie tego, co jest dobre dla nich i dla innych, ci szanują Prawdę, a choćby nie zaprzeczają Jej.
Natomiast, miłujący Prawdę nie ukrywają się przed Obecnością Boga. Dobrze to zobrazował autor natchniony Księgi Rodzaju: człowiek pierworodny korzystał z Dobra Bożego, ale do czasu nie miłował Dobra, Którym Bóg Jest. Więcej, bo człowiek pierworodny zaprzeczył Dobru, Którym Bóg Jest w swoim duchu, a następnie, ukrywał fakty o tym, co uczynił przy drzewie rodzącym owoce poznania Dobra i zła. A, drzewo tamto to obraz istoty istnienia człowieka: przeżywania przez niego swojego, duchowego istnienia w ciele. Człowiek pierworodny ukrył się przed Bogiem, bo jego intencją było ukrycie faktów o tym, co uczynił wbrew Bogu. Ukrył się przed Bogiem, by fakty o jego postępowaniu, nierozważnym i bez namysłu, nie stały się jawne przed Dobrem, Którym Bóg Jest. Człowiek w ten sposób, naiwnie, sądził, że Prawdę można ukryć, bo chciał zachować to, co i dotąd miał za dobre dla siebie i bez Boga. Człowiek próbował, ale i próbuje nadal i w każdym pokoleniu, ukryć fakty o swoim postępowaniu, by nie wyjawiły one Prawdy o jego postępowaniu, zaprzeczającym temu, że Bóg Jest prawdziwie całym Dobrem oraz o tym, że wpuścił nie tyle Dobro, ale zło do swojego ducha. Wstydliwym musi być to, że tak człowiek daje nie Dobru, ale złu miejsce w swoim duchu, czyniąc to wbrew Dobru własnemu.
Tak człowiek, wbrew Dobru własnemu, przedłuża istnienia zła w świecie ludzi, przeżywających swoje duchowe istnienie w ciele, w wymiarze materialnym. W ten sposób, przez człowieka i z jego udziałem, także zło stało się żywe i dla żywych: już pierworodna Ewa, po zerwaniu zakazanego owocu, niezwłocznie przekazała go Adamowi, a Adam nie powstrzymał Ewy przed zaprzeczeniem Dobru Boga i Stwórcy jego zerwaniem z drzewa, rodzącego poznanie Dobra i zła. Nadto ani wspólnie, ani żadne z nich z osobna, nie stało się wyrzutem sumienia dla ich syna, Kaina, mordercy Abla. Zło, jak pokazuje historia zbawienia, panoszy się w wymiarze materialnym, by zastawić sobą w człowieku drzwi do wymiaru duchowego. Próbuje zająć coraz więcej miejsca w przeżywaniu przez człowieka jego istnienia i czyni to wykorzystaniem woli człowieka i jego rozumienia tego, co on sam, w oderwaniu od Prawdy, ma za dobre dla siebie. A to, co człowiek zadufany w swojej, pozornej mądrości ma za dobre dla siebie, nie Jest Prawdą o Dobru i nie prowadzi do Dobra człowieka.
Prorok Amos, wyjątkowa postać wśród powołanych przez Boga do głoszenia Prawdy o Nim i Prawdy o człowieku, wiernie zrelacjonował i to, Kim Bóg Jest, także dla człowieka, prawdziwie opisał los człowieka i jego przyszłość w perspektywie nie tylko duchowej, ale też jego iluzorycznego panowania nad tym, co sam człowiek ma za świat, którym żyje i w którym żyje. Jego tekst to wielki i dramatyczny krzyk człowieka, który zrozumiał dobrze to, co Bóg pragnął jemu objawić: Dobro Jest w zasięgu ducha ludzkiego, ale musi on otworzyć swoje oczy, te duchowe, by doświadczyć Dobra także w swoim ciele, także przemienionym na podobieństwo Bożego bytowania.
Amos, dramatycznie, nawiązuje w tekście niedzielnym do biblijnych faktów z życia Ludu Wybranego, które są znakami Bożej Obecności w życiu człowieka i Jego działania dla Dobra człowieka. Bo, Bóg na Synaju i na górze Samarii, ujawniał ponownie, co Jest Prawdą o Dobru człowieka oraz, co pozwoliłoby mu doświadczyć Dobra prawdziwie, a tak, osobiście i osobowo, nabyć wiedzę o Dobru własnym. Ale, Prawdą o Dobru nie jest wyłącznie jego pragnienie Dobra, bo ono jest jedynie zaczynem Dobra. To jest Boży dar dla człowieka, którym Bóg obdarowuje każdego człowieka, którego do istnienia powołuje. Pierwszym krokiem, uczynionym przez człowieka do poznania Prawdy o Dobru, jest jego wolny, dobrowolny i świadomy wybór Dobra i udzielenie się przez człowieka własnym istnieniem dla spełnienia się Dobra w jego postępowaniu. Tak, Dobro duchowe i osobowe zajmie miejsce w duchu człowieka, tak mu się udzieli Sobą. Dobro Jest Które Jest, duchowe i osobowe i tylko Bóg Jest dobry, bo tylko On Jest Dobrem udzielającym się.
Bóg ujawnił Prawdę o Dobru w postępowaniu człowieka, udzielając się mu wiedzą o tym, co będzie w działaniu człowieka dobre. Wiedza ta jest w Dekalogu, do czego nawiązuje Amos w swoim tekście natchnionym, przywołując kardynalnie ważne miejsce na drodze do Ziemi Obiecanej, jakim jest Synaj. Ale, jak pokazuje dramatyczny ton niedzielnego, pierwszego tekstu liturgicznego, Dobro nie Jest w wiedzy, bo Jest Ono w dobrym postępowaniu człowieka.
Tak tylko, dobrze postępując, człowiek może Dobra doświadczyć: przyjmując Dobro, Którym Bóg Jest i udzielając się Dobrem, Które z Niego Jest. W ten sposób, konkretny i prawdziwie, człowiek powraca na nowo przed drzewo, rodzące owoce poznania Dobra i zła, przed którym stanął u początku swoich dni człowiek pierworodny i przy którym duchowo poległ. Bo zło, które wpuścił, miast Dobra, do swojego ducha, dotknęło go w każdym wymiarze jego istnienia. Było to zło, które wpuścił do swojego ducha, a zaraz potem i do swojego postępowania w wymiarze materialnym, posługując się do tego swoim ciałem. Doświadczył wtedy człowiek tego, co uznał sam za dobre, ale nie doświadczył Dobra, bo odstąpił od Prawdy o Dobru, w Której można, jedynie, Boga i Dobro odnaleźć.
Za dobre zaś, człowiek przyjął to, co dawało mu poczucie spełnienia zmysłowego: dobrego smaku i rozkoszy dla oczu. To zaś, choć dobre z natury, to nie jest Dobrem, bo Ono Jest duchowe i osobowe. To Bóg Jest całym Dobrem człowieka, osobowym i duchowym, i daje się odczuwać pokojem w duchu człowiekowi, którym on się Dobrem udziela. Jest to odczucie trwałe, bo jest spełnieniem Dobra w człowieku, Którego on z natury swojej pragnie. To odczucie pokoju i spełnienia Dobra, daje człowiekowi mocne, głębokie przeczucie albo i odczuwanie wieczności, zatem przedłużenia dni istnienia w ciele, do czasu jedynie przeżywanego przez człowieka. Stawać się ono może duchowe, nawet w całej pełni duchowe, a tak wieczne, choćby nawet i jeszcze w wymiarze materialnym.
Dekalog arką Przymierza Boga z człowiekiem, od Synaju po kres jego dni
Dekalog, Którego symbolem jest przywołany przez proroka Amosa Synaj, nazwa geograficzna miejsca spotkania Boga i człowieka oraz miejsce zawarcia Przymierza, jest rozszerzonym wskazaniem Boga, jakim udzielił się pierworodnym, Adamowi i Ewie. To Dekalog jest tym, co stało się wiedzą powszechną wśród Ludu Wybranego. Dekalog wypełniany przez człowieka stawał się, jedynym i skutecznym, sposobem na okazywanie wierności przez człowieka wobec Przymierza, jakie Bóg zawarł na Syjonie z całym Ludem. To z wiernością wobec Dekalogu, nazywanym też: Prawo Boże, Prawo Mojżesza, Bóg wiązał spełnianie się Jego błogosławieństwa dla człowieka.
W tym wyrażała się wprost wierność człowieka wobec Boga i Jego Dobra. Dobro Boga, bowiem, miało się spełniać nieodwołalnie dla każdego spośród Ludu, o ile cały Lud, nie wyłączając nikogo spośród Ludu, będzie z pokorą wierny wobec Dekalogu, dając się prowadzić przez codzienność Dekalogiem. To o tym mówi Jozue, który ze względu na wierność Bogu w jego postępowaniu, a nie Mojżesz, wprowadził Lud Wybrany do Ziemi Obiecanej. Jozue, któremu przypisuje się autorstwo Księgi o jego imieniu, mówi o tym tak: <<Okażcie się mężnymi, by strzec i wypełniać wszystko, co napisane w księdze Prawa Mojżesza, nie odstępując od niego ani na prawo, ani na lewo, i nie łącząc się z tymi ludami, które pozostały z wami. Nie będziecie wzywać imion ich bogów, przysięgać na nich, służyć im lub oddawać pokłon. Wy powinniście natomiast przylgnąć do Pana, Boga waszego, jak czyniliście to aż do dnia dzisiejszego. Pan wypędził przed wami wielkie i silne narody i nikt nie mógł ostać się przed wami aż do tego dnia. Jeden z was pędził przed sobą tysiąc, albowiem Pan, Bóg wasz, sam walczył za was, jak wam obiecał. Troszczcie się bardzo o wasze życie, miłując Boga waszego, Pana>>. (Joz 23, 6-11)
Tekst natchniony, spisany przez Jozuego, ujawnia również Prawdę o Dobru człowieka, który nie okaże się Mu wiernym. To Prawda, Którą wtedy człowiek widzi niejako w krzywym zwierciadle, a jest to bardzo prosta reguła: Jest Który Jest, Jest Dobrem z tymi i w tych, z którymi Jest. A Jest z tymi, którzy z Nimi pragną być i Któremu dają miejsce w swoich pragnienia i w swoim postępowaniu. A zatem, Jest z tymi, którzy podobnie, jak Jezus, są wierni Dekalogowi, a pełnym pokojem co do ich życia teraz i przyszłego Jest z tymi, którzy są wierni Prawu Bożemu co do joty. Bóg, nie Jest z człowiekiem, naruszając wolność człowieka. Wolność człowieka jest tą granicą, do Której może sięgnąć Dobro Boga. Człowiek musi sam dokonać wyboru Dobra w swoim duchu, bo jest na obraz i podobieństwo Boże stworzony.
Bóg odwiecznie Jest Dobrem udzielającym się, dlatego człowiek musi w wolności swojej dokonać wyboru Dobra, by Ono się stało żywym dla niego i dla żywych, zatem dla tych, wśród których ten człowiek się znajdzie. Jeśli Dobra nie ma w człowieku, jeśli z nim nie ma Dobra, dopada go zło, które człowiek wpuszcza do swojego ducha i do swojego postępowania, i dopada go ono ze wszystkimi, złymi konsekwencjami, zarówno dla niego, jak i dla tych, z którymi przychodzi mu przeżywać swoje istnienie, niezgodnie z Dekalogiem.
Wierność Dobru jest przejawem pokory, a ona mądrości człowieka
Bóg, ze względu na to, że stworzył człowieka wolnym do Dobra, czyli podobnym do Siebie i na Swoje podobieństwo, nie odbiera człowiekowi wolności, gdy on nie wybierze Dobra i nie postąpi dobrze. A, Prawdą istnienia człowieka jest to, że to Dobro Jest duchową, prawdziwą Ziemią Obiecaną człowiekowi przez Boga. Dobrze w tym właśnie kontekście, a mianowicie ziemi obiecanej człowiekowi przez Boga, przywoływać raz jeszcze postać Jozuego, mimo, że w wyżej przywołanym tekście, tak mogłoby się wydawać, nie ujawnia niczego nowego dla człowieka wiary. Bo, przecież to samo, o czym on mówił, stało się już pierworodnemu Adamowi i Ewie. Jozue opowiada o konsekwencjach braku wierności Dobru, którą Amos w tekście liturgicznym z Niedzieli nazywa beztroską człowieka na Syjonie i jego zadufaniem na górze Samarii. Prorok, czyni to w bardzo dramatyczny sposób, ale i bardzo jasny, bardzo oczywisty. Podobnie zresztą, jak Jozue, który zbliżając się do kresu swoich dni, niejako ujawniając swój duchowy testament, mówił tak: << Lecz jeśli sprzeniewierzycie się i połączycie się z resztą tych ludów, które pozostały z wami, jeśli zawierać będziecie małżeństwa z nimi i pomieszacie się z nimi, bądźcie pewni, że Pan, Bóg wasz, przestanie wypędzać te ludy przed wami, a staną się one dla was siecią i sidłem, biczem dla waszych boków i kolcami dla waszych oczu, aż wyginiecie z tej pięknej ziemi, którą wam dał Pan, Bóg wasz>>. (Joz 23, 12-13)
Te słowa są spójne z głosem proroka Amosa, który zapowiada Ludowi, a w ten sposób, przecież, zapowiada to samo każdemu człowiekowi, który tak byłby postępował, jak tamci, że każdego z ludzi dotkną dojmujące skutki wpuszczenia zła do swojego ducha i skutki pozwolenia złu, by to ono kształtowało postępowanie człowieka na co dzień.
Jezus w przypowieści, relacjonowanej tekstem Łukaszowym w niedzielnej Ewangelii, wyjawia jeszcze więcej faktów, opisujących i przybliżających człowiekowi Prawdę. Bo, Jezus ujawnia nie tylko Prawdę, Która Jest związana z Osobą Boga, a On, co oczywiste ma naturę duchową, a ta, dotykana tekstem Amosa, odnosi się do wymiaru materialnego życia człowieka i jego dojmującego cierpienia w ciele i doświadczanego w tym właśnie wymiarze. Amos rysuje bowiem obraz zła, jakie człowiek wcześniej przyjmie do swojego ducha, licząc na to naiwnie i nierozważnie, że będzie przeżywał wyłącznie to, co ma za dobre dla siebie i rysuje obraz konsekwencji takiego istnienia człowieka, przeżywanego w swoim ciele, mówiąc o tym tak: <<Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków>>.
Mądrze jest związać się pokornie, zatem ze wszystkim tego konsekwencjami, z Dobrem. Mądrym, w perspektywie duchowej, jest człowiekowi tak postępować, by to było dobre postępowanie, zatem dla Dobra.
Daj dobre wyznanie człowieku, dla swojego Dobra
Jezus, mówi o konsekwencjach istnienia człowieka, nie tylko w wymiarze materialnym, ale już także w wymiarze duchowym, co tak relacjonował Ewangelista Łukasz tak: <<Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas>>. W ten sposób, Jezus ujawnia całą Prawdę o Dobru człowieka.
Próbując Prawdę opisać, można nazwać to tak: człowiek może Dobra doświadczyć w całej pełni, ale i może utracić Dobro, całe i nieodwołalnie. Bo Jest Ono duchowe i osobowe i w tej perspektywie, a stąd, nazwać ją można: druga strona, Prawdy o Dobru, oznaczać będzie brak Dobra dla człowieka zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym. To o tym mówi, wyraźnie choć nie wprost, Paweł Apostoł do Tymoteusza, stwierdzając o Jezusie Chrystusie, że On dał dobre wyznanie za Poncjusza Piłata. A Jezus oświadczył się o tym, co Jest Prawdą o Dobru człowieka, stwierdzając: <<Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?>> (J 18, 37-38) Prawdą o Dobru człowieka jest to, że jego prawdziwe królestwo, nie jest z wymiaru materialnego, bo jest ono w Bogu, Który Jest całym Dobrem człowieka. Trudna to Prawda dla człowieka lekceważącego to, co wydarzyło się przed wiekami na Synaju i górze Samarii, ale lepiej doświadczyć cierpień w ciele, niż na duchu. Lepiej człowiekowi mieć skromne lub trudne życie w wymiarze materialnym, ale Dobrem spełniać się w wymiarze duchowym.
Bo, istnienie człowieka w tym wymiarze nie doświadcza, żadnych, granic Istnienia. I, o tym zaświadczył Jezus, nie próbując zachować Swojego Istnienia w ciele, mimo posiadania niezwykłej mocy czynienia cudów, nawet przywracania życia umarłym, a które sprawiały, że Lud tamtych dni, pragnął okrzyknąć Go swoim królem i Mesjaszem. Jezus do końca, czyli co do joty, spełniał się Dobrem Boga, był Ciałem dla Jego Istnienia, duchowego i osobowego i przedłużył Swoje Dni. On zmartwychwstał, o czym świadczyły setki osób tak samo, jak od spotkania z Jezusem pod Damaszkiem czynił to nieustannie Paweł Apostoł. Jezus wstąpił do nieba na oczach Swoim uczniów, którzy za ten fakt, dla nich i duchowy, i materialny, historyczny i wciąż żywy, oddawali swoje życie, poddając się cierpieniu, znosząc ból, chcąc być podobnymi, w tym, do Jezusa, wierząc w swoje życie na podobieństwo Jego Istnienia.
Wyjść na spotkanie Jezusa zawczasu, dla swojego Dobra
Uwielbienie Pawła dla Jezusa, którego wyrazem są jego listy do wschodzących Kościołów za jego dni, jest zasadzone właśnie na tym, że do czasu miał jedynie wiedzę o Mesjaszu i miał wiedzę o Jezusie, ale wiedza ta nie poprowadziła go do Dobra w jego postępowaniu. A od tego dnia, mimo faktów, jakie znał o Jego śmierci na krzyżu, gdy Go spotkał, żywego, doświadczył Dobra w swoim duchu, doświadczył nieznanego mu wcześniej pokoju w jego duchu. Wiedział już, ile trzeba znieść dla Dobra w swoim duchu, ile znosić ciężarów, jakie inni wkładają na człowieka, wiernego Dobru, by zachować w sobie pokój duchowy. On, jednak, jest cenniejszy i smakuje lepiej, niż jakikolwiek inny smak i jakakolwiek rozkosz, które człowiek może doświadczyć w swoim ciele, uznając je za dobre dla siebie i uznając je za to, co miałoby być, pozornie, jego Dobrem, Którym tylko Bóg Jest.
By, jednak, doświadczyć tego samego Dobra, Którego doświadczali rozważni z góry Syjon i pokorni z góry Samarii, do czego nawiązywał prorok Amos, a Którego doświadczał Paweł, Którym spełnił się Jezus co do joty, potrzeba jest człowiekowi korzystać z tekstów natchnionych i doświadczeń proroków, które wszystkie spotykają się w Dekalogu, Prawie Bożym. To w nich, wypełniając Prawo Boże co do joty, Jezus znalazł głos Boga Ojca i moc do znoszenia zła, także od innych ludzi, w Prawie Bożym, Dobro Boga objęło Jezusa wiecznością. Człowiek dla swojego Dobra musi zrozumieć, że to doświadczenie jest Prawdą o wierze człowieka w Boga Jedynego. O ile, człowiek nie doświadcza pokoju na sposób trwały w swoim duchu, który w sposób naturalny wiąże go z Dobrem Boga, to jego postawa nie jest jeszcze prawdziwie kształtowana wiarą. Stanie się taką, gdy człowiek w Dekalogu spotka Jezusa i w Jego doświadczeniu przeżywania istnienia w ciele, odnajdzie tę samą Prawdę o swoim Dobru.
Wiara jest decyzją człowieka, jaką podejmuje w swoim duchu o wyborze Dobra, Któremu podda swoje postępowanie codzienne. Ono, jedynie, ma tę wielką wartość i fundamentalne znaczenie dla jego Dobra, Którym jest jego istnienie przedłużone o wieczność Boga, z którym pojednał się Dobrem już przeżywając swoje istnienie w ciele.
Oby, stwierdzenie użyte przez Jezusa w Jego przypowieści, opowiedzianej faryzeuszom: <<Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą>> nie stało się proroctwem do losów tego człowieka, deklarującego wiarę w Boga jedynego, ale który lekkomyślnie podszedł do Objawienia się Dobra na Synaju. Który lekkomyślnie podszedł do doświadczenia Jezusa oraz Jego przeżywania Istnienia w ciele i który w zadufaniu do swojej mądrości odrzucił Objawienie się Dobra na górach Samarii i oportunistycznie podszedł także do Jezusowego wskazania, jakie dał Swoim uczniom tuż po Swoim zmartwychwstaniu, gdy powiedział do nich: <<Weźmijcie Ducha Świętego>>. (J 20, 22)
W słowach proroka Amosa, każdy człowiek i w każdym pokoleniu, spotka Jezusa i odnajdzie Dobro, Które Jezus odnalazł i w Którym spełnił Swoje Istnienie: “Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan, Bóg Zastępów, będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie w bramie sprawiedliwość! Może ulituje się Pan, Bóg Zastępów, nad Resztą pokolenia Józefa”. (Am 5, 14-15)
Andrzej Roter






