Ewangelia (Łk 21, 5-19)
Jezus zapowiada prześladowania swoich wyznawców
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»
Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».
Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.
Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.
A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».
Słowo na niedzielę
Krajobraz biblijny czytań liturgicznych z XXXIII Niedzieli zwykłej potrzebuje rozjaśnienia, by zobaczyć ich wzajemną i duchową więź, łączącą ich duchową logikę. Wszystkie teksty niedzielne bowiem, odnoszą się do duchowego przywództwa, nawiązują do udziału w życiu wspólnotowym i społecznym, a już na pewno religijnym, duchowych liderów i ich roli w zbawczym zamyśle Boga i Pana.
Odwiecznie, Bóg potrzebuje świadków Swojego Istnienia, Którego Jest źródłem. Bóg Jest Dobrem udzielającym się. Bóg, w każdym czasie potrzebuje świadków Dobra, Którego nie ma poza Bogiem, bo On tylko Jest dobry. Bóg potrzebuje człowieka wiary, by udzielić się mu Dobrem. Bóg potrzebuje człowieka, który ofiaruje Bogu swoje istnienie tak, jak i Bóg ofiarował człowiekowi Swoje Istnienie, Którego Jest źródłem. Bóg potrzebuje człowieka spełnionego Jego Dobrem, bo to jest źródło wiedzy o Bogu. Bóg potrzebuje człowieka, doświadczającego Dobra Boga i nauczającego innych, jak mogą i oni doświadczyć tego samego Dobra. Bóg potrzebuje człowieka, postępującego zgodnie z Jego Duchem, by mógł ochronić miejsce w duchu innych ludzi dla Dobra, żywego i dla żywych.
Bóg potrzebuje takiego człowieka, bo człowiekowi pierworodnemu nie wystarczyło Jego Słowo Prawdy o Dobru człowieka, Którym On Jest. Dlatego, Bóg dobry podejmuje działanie odwiecznie i nieustannie do tego, by każdy człowiek, stworzony na Jego obraz i podobieństwo, mógł się spełnić Dobrem. Dobrem, prawdziwie i pełnym, mającym postać dobrego Istnienia, bo nieograniczonego dla człowieka już niczym i przez nikogo.
Trzy czytania liturgiczne z XXXIII Niedzieli zwykłej są związane takim obrazem Boga i takim obrazem człowieka. Wszystkie trzy, niedzielne czytania łączy ta właśnie, duchowa logika Dobra. Jej początkiem Jest Bóg, Który udziela się Dobrem nieustannie człowiekowi. Tę logikę Dobra, której nawet Bóg Jest wierny, przedłużyć i utrwalić może człowiek, którego Bóg stworzył na Swoje podobieństwo. Może to zrobić człowiek, wyrażający swoją wdzięczność Bogu nie inaczej, jak innym udzielając się Dobrem, Które z Boga Jest, i Którym tylko Bóg Jest. Bóg do spełnienia planu Stwórcy, w którym człowiek spełnia się na obraz i podobieństwo Boga, On potrzebuje człowieka, lidera duchowego i duchowego przewodnika, by każdy człowiek mógł doświadczyć swojego istnienia, jako Jego kapłan: spełnionego Dobrem i udzielającego się Dobrem, Którym On Jest.
Postępowanie człowieka obrazem Boga lub Jego obrazą
Biblijna historia zbawienia zna takich świadków Boga, zna takich nauczycieli o Bogu i Jego Dobru, zna ludzi takiej wiary, która stała się dla nich bramą do spełnieniem się Dobra Boga w ich życiu. Historia zbawienia zna takich nauczycieli i świadków Boga, przez których Dobro Boga spełniło się dla innych. To głos Boga, Którego pragnęli poznać i Którego poznali na podobieństwo tego, jak i oni zostali poznani przez Boga. To świadkowie Boga, rozumiejący swoją z Nim relację, którą wyznacza logika Jego Dobra, której oni są wierni na podobieństwo wierności Boga.
Takimi świadkami Boga, praojcami ludzi wiary w każdym pokoleniu, aż do dnia dzisiejszego, byli Abraham, Izaak, Jakub. Z wdzięcznością przyjmowali dowody wierności Boga dla obietnicy, jaką im Bóg złożył o tym, że będzie im błogosławił i darzył ich łaską tak, że staną się narodem liczebnie wielkim, który obejmie w posiadanie ziemię przez Boga obiecaną, mlekiem i miodem płynącą. (Rdz 12, 1; Rdz 28, 13-15) Każdy z nich był człowiekiem wiary spełnionej. Każdy z nich, był strażnikiem Dobra Boga i Jego świadkiem wobec innych. Każdy z nich znał Boga dobrego i udzielającego się Dobrem oraz każdy był poznawany przez Boga przez Dobro, Któremu i oni byli wierni w swoim postępowaniu.
Jawnym dowodem ich relacji z Bogiem, w pewien sposób kapłańskiej, była okazywana wobec innych wdzięczność Bogu, przez budowanie ołtarzy w miejscach szczególnej Obecności Boga i doświadczenia Boga, co się dokonywało również przez składanie ofiar w dowód wdzięczności za spełnienia się Dobra Boga dla nich i dla ich ludu. (Rdz 22, 9; Rdz 25, 26; Rdz, 28, 18; Rdz 35, 1)
Ich postępowanie w relacji do Boga i ludzi miało rys kapłański, a jednocześnie, biblijna historia ich istnienia jest zapisem doświadczenia Dobra i spełnienia, jakiego nie zyskaliby bez Bożego zaangażowania w ich życie. Znamienne jest w tym kontekście przywitanie Abrahama przez kapłana Boga najwyższego, Melchizedeka, kiedy ten powracał zwycięski nad królami mezopotamskimi. (Rdz 14, 17-20) Przez ten rys Boży, kapłański, doznając spełnienia ich własnego istnienia, ich codzienność stawała się obrazem Bożej Obecności, Jego mocy i panowanie i Jego Dobra, a oni tak dawali wiarygodne dla inny również świadectwo Prawdzie o Bogu. Dobrze to ilustruje spotkanie Abrahama z królem Geraru i Pikolem dowódcą jego wojsk, gdy ten władca powiedział tak: „Bóg pomaga ci we wszystkim, co czynisz.” (Rdz 21, 22)
A jednocześnie, jakże dramatycznie opowiada biblijna historia zbawienia o tym, co oznacza dla żywych nieobecność wśród nich takich osób, spełniających się Dobrem, co znakomicie obrazuje scena rozmowy Abrahama z Bogiem na tle miast Sodomy i Gomory. (Rdz 18, 20-33) Postępowanie człowieka, który nie wypełnia podobieństwa do Boga i on sam nie spełnia się na obraz Boga, może okazać się obrazą Dobra, Które ostatecznie jest również jego własnym Dobrem, Którego nie ma poza Bogiem.
Każdy człowiek kapłanem w Bożym zamyśle
Historia patriarchów Abrahama, Izaaka i Jakuba, to historia kształtowania się świadomości człowieka, co jest istotą jego relacji z Bogiem. A Jest nią On Sam, czego w oczywisty sposób dowodzi historia biblijna i jednocześnie historia zbawienia. Jakkolwiek szkołą, która dostarczyć może człowiekowi widzę o tym fakcie, już nie biblijnym, ale egzystencjalnym ludzkiego istnienia, którego człowiek pragnie, by było ono dobre, może być i wyłącznie jest jego własne życie, które ze względu na Stwórcę winno być przeżywane przez człowieka na sposób duchowy, bo i On Jest Istotą duchową, ale też winno być przeżywane dobrze, bo Dobro Jest Istotą i mocy i działania Bożego wobec człowieka, dla człowieka i ostatecznie, o ile człowiek zrozumie, że to dla jego Dobra, także działania Bożego w człowieku. Dobrze relacjonuje tu tę Prawdę o Bogu i człowieku, który będzie przeżywał swoje istnienie z rysem kapłańskim, ten głos Boga o Abrahamie i jego powołaniu do służby Bożej: „Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Pan wypełnił to, co obiecał Abrahamowi.” (Rdz 18, 19)
Do spełnienia tego, Bożego zamysłu, w który On ma służyć pełnią Dobra każdemu człowiekowi, Bóg pragnie i potrzebuje współpracy z każdym człowiekiem, a nie jedynie posługuje się człowiekiem, który zrozumie, że to dla jego Dobra i dla Dobra wielu innych ludzi, jak było z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Takiego samego Dobra bowiem, Bóg pragnie nie tylko dla tych, których historia zbawienia prezentuje i wspomina, jak wybranych. Dowodzi tego autor natchniony Księgi Wyjścia, który relacjonuje Głos Boży do Mojżesza tak: „Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom.” (Wj 19, 3-6)
Ta relacja wyjawia zamysł Boży dla każdego spośród Jego ludu: każdy będzie kapłanem, ale i każdy będzie nim ze względu na świętość jego postępowania, a zatem ze względu na Dobro, któremu w codzienności, człowiek miałby być wiernym. I z tego powodu, Bóg na Synaju zawiera Przymierze, już nie z pojedynczym, wydawać się może wybranym człowiekiem, ale ze wszystkimi spośród Jego ludu i czyni to, ujawniając, jak miałby człowiek postępować, by stać się w oczach Bożych kapłanem i świętym. Bóg objawił tam raz, każdemu i na wieki Jego Prawo: Prawo Mojżeszowe i Prawo Boże, bo Prawo to Dobro wspólne Bogu i Człowiekowi.
Nie każdy kapłan jest święty i tak postępuje
Historia biblijna dostarcza wiele przykładów na to, że nie cały, Boży lud, a zatem nie wszyscy, którym Bóg się objawił, albo którzy deklarują się być częścią Jego ludu ze względu na wiarę w Boga Jedynego spełnił się w Bożej obietnicy o tym, że w Jego oczach będzie kapłanem i świętym. Choć Bóg wierny swojemu Przymierzu, od Synaju aż po dzień dzisiejszy, nie cofa Dobra Swojego, ale Jest gotów udzielać się całą pełnią Dobra każdemu człowiekowi. Co więcej, albo co może jeszcze bardziej dramatyczne, historia biblijna relacjonuje i to, że nie każdy powołany do służby Bogu, do zaszczytnego kapłaństwa w Imię Boże i dla Jego Imienia, wypełnia tę misję, stając się Jego świadkiem i dając mu swoje istnienie tak, by Bóg stawał się również żywym dla żywych, co Jest Bożą intencją i imperatywem Dobra, Którym Jest. Dość wspomnieć praojca kapłanów Boga Jedynego Aarona i historię jego zaparcia się nie tyle wobec brata jego, Mojżesza, którego i on i cały lud poprzysiągł słuchać tak, jak Boga, ale wprost obrażało Boga i zaprzeczało Jego Dobru, co dramatycznie opisuje ten tekst: „I ujrzał Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego.” (Wj 32, 25-26) Bóg okazał wierność Aaronowi, bo nie utracił swojego istnienia, ale to Lewi i jego ród okazał się wierniejszymi Bogu, niż powołani do służby kapłańskiej Aaron z jego synami, wyniszczając tego dnia, gdy Mojżesz wezwał do obrony czci Boga Jedynego, istnienie około trzech tysięcy mężczyzn, którzy chcieli mieć nie tyle Boga, ale bożka na swój obraz. (Wj 32, 28-29)
Ale, dwóch jego synów, a byli to Abihu i Nadab, powołani wraz z Aaronem, jako ród kapłański, mimo ich konsekracji, nie byli wiernymi Bogu. Obaj, nie postępowali tak, jak byłoby to miłe Bogu, ale było jego obrazą, co relacjonują te słowa: „Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, nabrali do niej ognia, włożyli na niego kadzidło i ofiarowali przed Panem ogień inny, niż był im nakazany.” (Kpł 10, 1) Bóg nie ma względu osoby, bo brak Dobra, co jest równoznaczne z wiernością Bogu, a co nieodwołalnie sprowadza zło na każdego, także kapłana. To, co oni uczynili, jest jawnym zaprzeczeniem Dobru Boga, a bez niego nie ma istnienia dla człowieka, jego istnienie zderza się z nicością, która stała za ich postępowaniem. Ich postępowanie bowiem miało nauczać innych ludzi tego, jak mają przeżywać swoje istnienie, by to się Bogu podobało, by zyskać ziemię obiecaną. A tą jest, ostatecznie, nie inne jak dobre, bo wieczne życie Jego Dobrem.
Ani Bóg, ani człowiek, do którego kapłan miał być posłany w Imieniu Boga, nie zasługuje na fałszywy obraz Dobra, jaki osoba taka, jak Abihu i Nadab, pozornie wykonująca obowiązki kapłańskie prezentuje swoim postępowaniem. Nikt, nawet, nie powinien był okazywać współczucia tym spośród kapłanów z rodu Aarona, którzy świadomie złamali fundament Przymierza z Bogiem. Bo, kapłan choć wybrany przez Boga, to przecież nadal pozostaje, aż i tylko, jednym z ludzi, którzy są obdarzani tym samym Dobrem, Którym On Jest. Opisuje ten biblijny fakt ten cytat: „Wtedy ogień wyszedł od Pana i pochłonął ich. Umarli przed Panem. Mojżesz powiedział do Aarona: «To jest, co Pan powiedział: Okażę moją świętość tym, co zbliżają się do Mnie, okażę chwałę moją przed całym ludem». Aaron zamilkł. Potem Mojżesz zawołał Miszaela i Elsafana, synów Uzzjela, który był stryjem Aarona, i powiedział do nich: «Zbliżcie się! Wynieście swoich braci sprzed Miejsca Świętego poza obóz!» Wtedy oni zbliżyli się i wynieśli ich w ich tunikach poza obóz, tak jak powiedział Mojżesz.” (Kpł 10, 2-5)
Ta kara, jak ją relacjonuje Księga Kapłańska, wobec synów Aarona niesie dramatyczny komunikat i dla Ludu Wybranego i dla rodu kapłańskiego Aarona: w szczególności kapłan winien być świątynią Boga, w duchu winien być spełnionym na obraz i podobieństwo Boże, gdyż winy kapłanów kładą się cieniem na całym ich ludzie, do którego byli posłani. Staje się tak, bo kapłan, który miałby naśladować Boga, bo działać miałby w Jego Imieniu i dla Jego Imienia, zatem zgodnie z Duchem Bożym, swoim postępowaniem daje przykład do naśladowania przez innych.
Malachiasz ujawnia prawdę dla Dobra kapłanów i całego ludu
A jeśli ludzie, naśladujący swoim przewodników duchowych, kapłanów, będą postępowali podobnie i obrazując ducha takiego kapłana, to jego wina spada także na lud i każdego z osobna, kto byłby z tego ludu i tak, jak tamten byłby też postępował, zatem nie wykazując się wiernością Bogu. Do tego, jak należałoby przyjąć, odnoszą się te słowa: „…jeżeli ten grzech popełni namaszczony kapłan, tak że jego wina spada na lud, to złoży Panu jako ofiarę przebłagalną za grzech, który popełnił, młodego cielca bez skazy.” (Kpł 4, 3) By jednak tak się stało, by wina takiego kapłana została odpuszczona przed Obliczem Boga, by nie spadała ona na lud cały, musi on stanąć w prawdzie o sobie i swoim postępowaniu i podjąć właściwe działanie wobec Boga i wobec ludzi. I w tym kontekście, historia biblijna zna wiele przypadków zaprzeczania przez kapłanów Prawdzie o Bogu i o człowieku, jak choćby ich zachowanie wobec proroka Jeremiasza, co autor natchniony relacjonuje tak: „Wtedy kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: «Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy». Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: «Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam.” (Jr 26, 11-13)
Do tego wątku, służby Bogu, kapłaństwa wiernego Bogu oraz dobrego świadectwa i przykładu kapłanów do naśladowania przez wierny i wierzących w Boga Jedynego, odnosi się Księga Malachiasza, a jak należy rozumieć, bardzo obrazowo, również niedzielne czytanie liturgiczne, którego treść została zaczerpnięta z tej księgi.
Malachiasz, jak relacjonuje to tradycja i część biblistów sam był kapłanem, działającym w okresie po powrocie z niewoli babilońskiej i już w cieniu odbudowanej świątyni jerozolimskiej. To był też czas przywrócenia aktywności kapłańskiej, dbałości o miejsce kultu Boga Jedynego i nauczania Jego Prawa. To był czas odbudowy pomyślności Ludu Wybranego w Ziemi Obiecanej, utraconej niewiernością Prawu Bożemu Jego ludu i Jego kapłanów. Taki obraz służby nie jest obcy także Malachiszowi, gdy mówi tak: „Syn powinien czcić ojca, a sługa swego pana. Lecz skoro Ja jestem Ojcem, gdzież jest cześć moja, a skoro Ja jestem Panem, gdzież szacunek dla Mnie? [To] mówi Pan Zastępów do was, o kapłani: Lekceważycie imię moje, a jednak pytacie: Czym to okazaliśmy lekceważenie Twemu imieniu? Oto przynosicie na mój ołtarz potrawy skażone, a pytacie: Czym go skaziliśmy? Tym, że [przynosząc je, niejako] powiadacie: Oto stół Pański jest w pogardzie.” (Ml 1, 6-7) Autor natchniony daje tu wyraz swojej świadomości już nie dramatyzmu, ale wprost tragizmu sytuacji, gdy kapłani nie są ani w stanie, ani nie mają woli, by zobaczyć swoje postępowanie w lustrze, jakim daje Prawo Boże. Bo, daleko odeszli od Ducha Boga, Który zapewniał Mojżesza o Swojej Obecności dla tych i z tymi, Którzy będą Mu wierni w ich postępowaniu, w ich służbie, w wierności Jego Prawu. To w tym kontekście, tak się zdaje, należy czytać i rozumieć niedzielny tekst liturgiczny, zaczerpnięty z Księgi Malachiasza, gdy przywołuje obraz śmierci, jak pieca rozgrzanego i dokonującego wymazania, nawet z wymiaru materialnego istnienia tych, którzy nie okazali się prawi, a zatem postępowali niezgodnie z Prawem. Po nich nie zostanie nic, co mogłoby przywoływać pamięć o nich, bo: „…spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki.”
Inaczej będzie z tymi, którzy świątynię Bożą założyli w swoim duchu, czego dawali dowód swoim postępowaniem codziennym, tak oddając cześć Imieniu Boga, Którego mieli w swoim duchu. Do tego nawiązuje Malachiasz, zapewniając w Imieniu Bożym, że: „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach».” Piękne jest tu odwołanie się do idei uzdrowienia, które miałoby się dokonywać w skrzydłach Pana i Boga. Bo takie też winno być postępowanie kapłana, gdyż tak dawałby najlepsze świadectwo o Bogu i Jego Dobru. I tak, Malachiasz nawiązuje do słów już mu znanych zapewne z Księgi Wyjścia, które mówią o unoszeniu Ludu Wybranego na skrzydłach orłów przez Boga i przywiedzenie Ludu do Niego. Bo sugerują jasno, że Bóg wspiera człowieka wiernego Jego Prawu, Jego mocą i nie pozostawia go samego, ale daje odczuć nieustannie Jego obecność. To wielka obietnica, zawarta w Księdze Wyjścia, którą warto jest przywoływać, gdyż dla człowieka wiary winna być fundamentalną motywacją, a która brzmi tak: „Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom.” (Wj 19, 4-6)
Malachiasz drogowskazem do kapłaństwa Jezusa i tego człowieka, który zawierzy Mesjaszowi
To, co zobaczył Malachiasz w Świątyni Jerozolimskiej, uznał za postępowanie, które nie podoba się Bogu, co opisane zostało tak: „Niechby ktoś spośród was raczej zamknął drzwi [świątyni], byście nie zapalali świateł na ołtarzu moim nadaremnie. Nie mam Ja upodobania do was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki. Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta. Albowiem wielkie będzie imię moje między narodami – mówi Pan Zastępów”. (Ml 1, 1-11)
Te słowa Malachiasza, to jakby prorocza relacja do tego, co Jezus wyjawił Samarytance, kiedy powiedział jej tak: „Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie»”. (J 4, 21-24”) A te słowa Jezusa, żywe i dla żywych, do których proroczo nawiązywał Malachiasz, to jakby pomost duchowy, na nowo łączący człowieka wiary z Bożym błogosławieństwem i zapowiedzią powodzenia człowieka, kiedy Bóg zwracał się do Mojżesza, mającego wyprowadzić swój lud z niewoli egipskiej: „Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym.”
Malachiasz wierzy w naprawę postępowania kapłanów i wypełnienie ich misji, w ich udział w zbawczym działaniu Boga, poprzez Dobro, Którym napełni się Człowiek i Nim się będzie udzielał, tak dając dowód swojej wierności wobec Boga i spełniania się na Jego obraz i podobieństwo, jako Jego wierny Kapłan. Tę wiarę Malachiasza, obrazują jego prorocze słowa: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem.” (Ml 3, 23-24) To wiara w spełnienie się obietnicy mesjańskiej i narodzin Człowieka, Który będzie Kapłanem Boga, Który zyska wieczność na własność spełniony Dobrem w całej pełni, Którą będzie się udzielał wiernym i wierzącym w Boga Jedynego, przyjmującym w swoim duchu Bożego Ducha. Bo, będzie to Kapłan, niosący Sobą Świątynię Boga, Która Jest tam, gdzie On Jest, a On Jest wieczny, Jest żywy. To z tej Świątyni, Którą On Jest, każdy człowiek wiary, będzie mógł zaczerpnąć Dobra tam, gdzie jest i w tej sytuacji, w jakiej jest, bo On Jest Świątynią dla żywych.
I to o tej Świątyni mówi Jezus w niedzielnej Ewangelii i mówi o niej w Świątyni Jerozolimskiej, w której kapłani dopuszczali do znieważania Boga Jedynego, sami też biorąc na siebie tego winę. Taka świątynia, w perspektywie eschatologicznej nie mogła stać się Dobrą Nowiną, ale za to, Świątynia Ducha, Którą Jest Jezus zmartwychwstały taką Jest. I to stąd, tak wielką wartość mają słowa Pawła Apostoła z drugiego z niedzielnych czytań liturgicznych, gdy mówi tak: „Sami wiecie, jak należy nas naśladować…” To takich kapłanów, jakim był Paweł Apostoł, sam naśladujący Jezusa, warto jest słuchać, takich warto i trzeba człowiekowi ich naśladować. A jednocześnie, tych co nie są wierni Bogu, ale zdają się deklarować służbę Jezusowi i w Jego Imię, trzeba się wystrzegać, o czym przestrzegał Jezus tak: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi!” Wierni Bogu, ale i rozważni, i działający z namysłem, doznawać będą co prawda bólu, cierpienia, samotności, lęku o swoje życie, która może być im odebrane przez tych, co nie są Bogu wierni. Jednak warto podjąć takie, wydawałoby się ryzyko, dla doświadczenia tego, o czym Jezus ich zapewnia w natchnionej relacji o tym Ewangelisty Łukasza: „Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.” Bo jest to nagroda dla Jego kapłanów codziennej wierności Dobru, Którego moc jest przemieniająca życie w nieprzemijające i nieskończenie dobre.
Andrzej Roter






