Co jakiś czas powraca pytanie o kulturę osobistą w kościele czy na cmentarzu.
Dyskutujemy nad stosownością wchodzenia na teren cmentarza z jedzeniem albo nałożenia krótkich spodni do kościoła. Kiedyś spotkałem pana, który twierdził, że od poniedziałku do soboty, pracując w banku, musi nosić garnitur i krawat, więc w niedzielę chciałby poczuć się na „luzie” i móc przyjść na Mszę św. w dżinsach albo nawet dresach. Na ile to, co zewnętrzne, powinno być dla nas priorytetem, a na ile możemy robić świadome wyjątki? Coraz łatwiej przychodzi nam się dyspensować. Zwolnienie z piątkowej wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zgoda na ślub i wesele w piątek, brak postu eucharystycznego, oglądanie transmisji Mszy św. przy gorszym samopoczuciu – to tylko niektóre przykłady.






