Parafia Św. Brata Alberta w Warszawie Wesołej

  • AKTUALNOŚCI
  • PARAFIA
  • SAKRAMENTY
  • WSPÓLNOTY
    • Służba liturgiczna
    • Wypłyń na głębię
    • Koła Żywego Różańca
    • Różaniec rodziców w intencji dzieci
    • Duszpasterstwo seniorów
    • Duszpasterstwo niepełnosprawnych i opiekunów
    • Wspólnota pisania ikon
    • Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Warszawsko-Praskiej
  • GALERIA
  • KONTAKT
  • TRANSMISJA ONLINE
ZŁÓŻ OFIARĘ
  • Home
  • Aktualności
  • Wydarzenia
  • 4. NIEDZIELA WIELKANOCNA – NIEDZIELA DOBREGO PASTERZA — JEZUS JEST BRAMĄ OWIEC

OGŁOSZENIA I AKTUALNOŚCI

Parafia
sobota, 25 kwietnia 2026 / opublikowany w: Wydarzenia

4. NIEDZIELA WIELKANOCNA – NIEDZIELA DOBREGO PASTERZA — JEZUS JEST BRAMĄ OWIEC

Ewangelia (J 10, 1-10)
Jezus jest bramą owiec
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».



SŁOWO NA NIEDZIELĘ

Czytania liturgiczne: Dz 2,14a.36-41; 1 P 2,20b-25; J 10,1-10

Tej Niedzieli, dzięki relacji Łukasza, natchnionego autora Dziejów Apostolskich, choć w duchu, to jesteśmy świadkami słów, nad którymi warto się zatrzymać. Warto nie tylko je usłyszeć i nie tylko je zapamiętać. Tak stanowcze stwierdzenie jest w logice tego faktu, że przy słowach, jakie wypowiadał Piotr, zatrzymało się wielu przechodniów spośród Judejczyków i tych Izraelitów, którzy mieszkali w tamtych, świątecznych dniach, w Jerozolimie. A, dla trzech tysięcy, stały się one wskazówką, którą z przejęciem przyjęli i gorliwie spełnili. 

A wtedy, w Jerozolimie były dni świąteczne. I był wielki smutek

Ze wszystkich stron świata, w dniach opisywanych w Dziejach Apostolskich przez Łukasza, relacjonując pierwszą, ale i wielką przemowę Piotra i od wtedy już Apostoła, do Jerozolimy przybywali pobożni Żydzi dla spełnienia ważnego obowiązku. Zgodnie z tradycją, świętowali zakończenie żniw, ofiarowując Bogu pierwociny ze swoich zbiorów. Każdy z nich czuł się, przecież, potomkiem Mojżesza. To święto nazywano „uroczystością tygodni”, ponieważ Mojżesz, ponad trzynaście stuleci wcześniej, polecił je obchodzić, dokładnie w siedem tygodni po święcie Paschy. 

Ale też ci, którzy tłumnie zjechali do Jerozolimy, świętowali jednocześnie zawarcie przez Boga z Izraelem, Przymierze na Synaju. Świętowanie tej rocznicy, dopełniało obrazu wielkości tego dnia, kiedy Piotr do nich przemawiał, stojąc u wejścia do wieczernika. I tego dnia, Piotr głośno i z wielką odwagą przywoływał Jezusa z Nazaretu. Wielu spośród przechodzących wtedy obok wieczernika, pamiętało tragiczny wydarzenia, związane z Galilejczykiem, jakie miały miejsce w Jerozolimie, właśnie w tych dniach. 

Ale też, nie mniejsze grono pamiętało Jezusa z tych radosnych dni, kiedy to nauczał w Świątyni Jerozolimskiej. To były prawdziwie radosne dni, kiedy czynił niezwykłe cuda wśród ludu, uzdrawiając, wyrzucając złe duchy, a nawet, jak głosiła wieść, oczyszczał z grzechów. Choć, sławę wprost, zresztą narażając się tym kapłanom i starszym ludu, zdobył przywracając życie umarłym. Tak było z Łazarzem z nieodległej od Jerozolimy Betanii albo, jak było z córką Jaira, powszechnie znanego przełożonego synagogi w Kafarnaum. To były dni wielkich nadziei. Liczono, że On okaże się Mesjaszem, zapowiadanym przez Izajasza, Joela i wielu innych proroków, sławnych i sławionych w całym Izraelu. Na to, wtedy, czekali coraz bardziej niecierpliwie. 

Słowa Piotra o Jezusie z Nazaretu, z Którym wiązane były wielkie nadzieje, przypomniały boleśnie, że On przez czas jakiś spełniał je. Dostarczał radości zniewolonemu przez Rzym ludowi, bo okazywał się człowiekiem wielkiej mocy, pomazańcem Bożym, jak Dawid niegdyś, który prowadził zwycięskie walki i zjednoczył wszystkie dwanaście pokoleń Izraela. Teraz wypowiedziane przez Piotra, jednak, przedłużały dni wielkiego smutku w Jerozolimie. Bo, dokładnie pięćdziesiąt trzy dni wcześniej, ukrzyżowany został tenże, sławny Człowiek z Galilei, Którego przez wiele tygodni, ba – wiele miesięcy, wielka rzesza Żydów, miała za niezwykłego, za wielkiego proroka na miarę Eliasza, a nawet za Mesjasza. 

Do dnia Jego pojmania, działalność Jezusa z Nazaretu budziła nadzieję Judejczyków na odrodzenie Izraela. Jeszcze pamiętano, że wielkie tłumy, radośnie i spontanicznie witały Jezusa z Nazaretu gałązkami oliwnymi i palm daktylowych tak, jakby na tym osiołku, na którym jechał Jezus, jego uczniowie, wprowadzali do Jerozolimy nie kogo innego, jak Mesjasza i wybawiciela. Witany był, jak król Dawid, mający odbudować potęgę królestwa Izraela. A potem, okazało się, że po weryfikacji dokonanej przez kapłanów i starszych ludu, w imię całego Izraela, i to nie tylko teraz żywych, ale wszystkich ich przyszłych potomków, arcykapłan Kajfasz wydał na Jezusie wyrok śmierci. Wielu, nawet spośród słuchających teraz Piotra, również jak Tamten Galilejczyka, poparło wcześniej wydawało się, że słuszne uzasadnienie dla ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu. Bo, ocena Nazarejczyka dokonana rzetelnie przez kapłanów, tak należało by sądzić o ich orzeczeniu, mówiła jasno: Jezus był nie tylko oszustem, ale przede wszystkim Bożym obrazoburcą. Mieli wrażenie, że uzasadnienie się potwierdziło przebiegiem ostatnich godzin życia Jezusa. Wszyscy mieli świadomość, że Mesjasz miał być Synem Boga i pełnym Bożej, niezwyciężonej mocy. A On wtedy, okazał się tylko Galilejczykiem z Nazaretu, Który jedynie sam Siebie miał za Syna Bożego. Nadto, nikt nie stanął w Jego obronie, nikt Go nie wybawił z opresyjnej sytuacji, mimo poniżania Go ponad wszelkie wyobrażenie. A, jeśli tak się działo z Jezusem wtedy, to jakże mógłby być Mesjaszem i wybawicielem? Nie bronił Go ani Bóg, ani żaden człowiek. 

Odkrywanie na nowo tego, co już zostało wcześniej ujawnione

I, wtedy to, w dniu Pięćdziesiątnicy, Piotr stanął przed tłumem i publicznie powiedział te słowa: „Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem.” Słowa te nie zdziwiły ani na jotę towarzyszy Piotra, bo przecież oni, prawie wszyscy, pamiętali tę scenę, gdy Jezus, jeszcze wtedy przeżywający Swoje istnienie w ciele, zapytał ich, za kogo oni Go mają. A wtedy, jak relacjonował to później Ewangelista Mateusz: „Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» (Mt 16, 16).” Oni widzieli cuda, czynione przez Jezusa, oni byli dumni z szacunku, jakim obdarzały Jezusa nie tylko uzdrowieni z nieuleczanych chorób, ale także tysięczne tłumy, jakie za nimi chodziły. A oni byli częścią tego wielkiego sukcesu i oczekiwali dużo więcej. Wtedy jeszcze, może nawet nikt z grona dwunastu, nie rozumiał dobrze sensu tych słów o Jezusie jako Panu i Mesjaszu, choć przyjmowali je z radością. Bo, po ludzku mieli nadzieję stać się częścią najwyższych władz w odnowionym przez Jezusa królestwie Izraela. To, dlatego chyba najbardziej ambitni w ich gronie, dwaj synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, uprzedzając te fakty, licytowali się na to, kto z nich zasiądzie po prawej, a kto po lewej stronie króla Jezusa z Nazaretu, potomka Dawida, w Jego odbudowanym i potężnym królestwie. 

A teraz, gdy Piotr wypowiadał te dobrze zapamiętane słowa o Jezusie, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, uczniowie uświadomili sobie jeszcze mocniej to, co oznacza królowanie i panowanie w sensie duchowym. Panowanie jest nad życiem w ciele, bo Syn Człowieczy zabity na krzyżu, zmartwychwstał i żyje nie inaczej, jak na obraz i podobieństwo Boga. 

Uczniowie, uświadomili sobie dobitnie fundamentalną prawdę, co znalazło odbicie w logice tamtych słów Piotra, że cała moc Dobra, Której doświadczył ich Nauczyciel, pochodzi wyłącznie od Boga. On Jest wszechmogący i to On nie pozostawia człowieka bez Swojej Obecności, przemieniającej istnienie Syna Człowieczego. To Dobro, życie wieczne, Bóg uczynił dla Jezusa. To Dobro, Bóg uczynił Jezusowi i to Bóg uczynił w Jezusie. Odwaga Piotra i Jedenastu z nim, w tej prawdzie o Dobru, o życiu wiecznym, znalazła źródło i moc. Tego dnia i oni spodziewali się już także dla siebie tego Dobra. 

Uczniowie uświadomili sobie, w ślad za natchnionymi słowami Piotra, że Bóg uczynił Jezusa i Panem i Mesjaszem. Zrozumieli, co znaczy ten fakt, że Bóg Jest żywy i dla żywych. To nikt inny, jak Bóg, Istota duchowa i osobowa, przemienił Duchem Dobra tego, bliskiego im Człowieka, Którego przez trzy lata podążania za Nim, dobrze poznali. Duchem Dobra, Bóg przemienił Jezusa i Jego Istnienie i wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa, odkryli tę tajemnicę, która wcześniej była przed nimi zakryta. Co prawda Piotr, Jan i Jakub opowiadali już po zmartwychwstaniu Jezusa, że On się przemienił przed nimi na Górze Tabor, a z Nim wtedy widzieli żywego (!) Mojżesza i Eliasza, ale nadal była to dla nich tajemnica. 

To wyświetliło się w głowach uczniów właśnie wtedy, gdy Piotr mówił do tłumów, że królowanie, jak to Jezusowe, zależne jest tylko i wyłącznie od poddania się bez reszty głosowi Boga i Dobru, Którym On Jest, w codziennym postępowaniu. A panowanie, to także wyświetliło im się jasno, jest nie inne tylko nad życiem i nad śmiercią. Inne panowanie przy takim blednie i staje się małowartościowe. Oni znali Człowieka, a ten, żyjąc tak, jak oczekiwał od Człowieka Bóg, Który to objawił jasno na Synaju, zapanował nad śmiercią. W tym jest spełnienie Przymierza Mojżeszowego, które ponownie świętowali teraz w Jerozolimie, pięćdziesiąt trzy dni po śmierci Jezusa. 

Uczniowie, zrozumieli wtedy i to, że królowanie i panowanie nie jest możliwe dla człowieka bez Ducha Bożego. Bo, Ten Jest pełnią Dobra, ale tylko w człowieku i dla człowieka wtedy, gdy człowiek, podobnie, jak Syn Człowieczy, stawać się będzie na obraz i podobieństwo Boga, czyli dobry i w sercu, i w działaniu. Wtedy zrozumieli też, że Jezus, kiedy rozmawiał o tym z bogatym młodzieńcem, to nie był wobec niego niegrzeczny – On wtedy wyjawił tajemnicę Swojego Synostwa Bożego: On był dobry tak, jak dobrym Jest Ojciec w Niebie. 

Jezus, Człowiek dobrze przez Piotra i Jedenastu poznany za Jego życia w ciele, Jest pierwszym, Który króluje i panuje nad życiem i śmiercią. Ale, Jest też pierwszym z panujących i królujących, Który dzieli się ze Swoimi poddanymi całym królestwem, całym panowaniem i całą władzą, jaką On, Człowiek spełniony na obraz i podobieństwo Boga, posiadł tak, jak posiąść miał Izrael Ziemię Obiecaną, to jest na własność i na wieczność. On dzieli się życiem wiecznym, które jest i królestwem, i królowaniem. 

Piotr nie ukrywa tajemnicy Jezusa

To wtedy, po słowach wypowiedzianych przez Piotra w dzień Pięćdziesiątnicy, tłum w większości znający historię życia i działania Jezusa, przystanął. Tłum, znający dobrze to, co się stało w ostatnich dniach z Jezusem, stanął przed tymi, którzy odważnie, jednoznacznie świadczyli, że Człowiek, co do Którego mieli mesjanistyczne oczekiwania, prawdziwie okazał się i Panem, i Mesjaszem. I to nie z tego powodu, że spełnił ich uprzednie nadzieje i oczekiwania co do Izraela, ale że spełnił ich oczekiwania, co do tej części Bożej Obietnicy dla Abrahama, że Ziemia Obiecana będzie dla każdego z nich, ich własnością i to na wieczność. Tylko człowiek, zyskujący życie wieczne może wejść w posiadanie Dobra na wieczność. A Piotr i Jedenastu z nim, świadczyli bez lęku o tym, że Bóg wskrzesił Jezusa z martwych. Dla mieszkańców Jerozolimy, słuchających słów Piotra, stało się to wtedy jasne, że poczucie winy, jakie odczuwali przypominając sobie swój udział w ukrzyżowaniu Jezusa, ale go nie ujawniali między sobą, jest głosem Bożym w nich. To stąd: „Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?”

To, co zadziwiało i przekonywało wtedy wielki tłum, to ten fakt, że Piotr i ci, którzy z nim byli, i którzy znali Jezusa, mówili tak, jak nie mówiłby nigdy i nikt, kto się boi. Oni mówili, jak ci, którzy panują. Oni mówili, jak ci, którzy królują! Słuchając ich takimi, byli w wielkim zdumieniu. Słuchając prostych wydawałoby się ludzi, popadli nawet w zazdrość o taką postawę i zapragnęli tak samo królować i panować, bez obaw o życie i bez strachu przed reakcją innych. 

Piotr, wyjawił im całą tajemnicę Jezusa. Wyjawił im to rozpoczynając od historii Człowieka, zanurzonego trzy lata wcześniej w wodach Jordanu. Jezus zrobił to, co czynili podobnie w tamtych dniach inni, wzywani przez Jana Chrzciciela, by wyrzekali się wszystkich grzechów. A zanurzani w Jordanie, wyrzekali się zarówno tych grzechów, które stały się w historii ich życia, ale i tych, które mogłyby się stać ich niechcianym doświadczeniem z powodu próby, jakich w życiu każdy człowiek ma wiele i nie wszystkim jest on w stanie sprostać, zachowując czyste serce i ręce. 

Piotr wyjawiał im tę tajemnicę, że tak postępując, staną się gotowi w swoim duchu na Dobro, Które właśnie Jest duchowe i osobowe, Które pragnie udzielić się Sobą, a zatem udzielić się całą Mocą i każdemu człowiekowi. To Jest obietnica Boga dla każdego człowieka, już od pierworodnego, którą wtedy, w biblijnej prehistorii Adam odrzucił i nie stał się, jak Jezus, choć żyjący w ciele, jak tamten, to przecież na obraz i podobieństwo Boga i Stwórcy, czyli diametralnie inaczej niż tamten. I to Jest nieodwołalny dar, o jakim do słuchających w dniu Pięćdziesiątnicy, mówił Piotr tak: „… a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła.” 

To jest ten sam dar, ten sam Duch, Którym Bóg pragnął udzielić się od wieków człowiekowi, ale poza Henochem i Eliaszem nie było takiego, który jeszcze za swojego życia w ciele, zasługiwałby na bytowanie na obraz i podobieństwo Boga. W dniu Pięćdziesiątnicy nie tylko uczniowie, ale i Żydzi z całego świata, jacy przybyli do Jerozolimy, by świętować epifanię synajską, by świętować Przymierze z Bogiem zrozumieli, że to Prawo, wypełniane przez Człowieka, prowadzi do wyjątkowej postaci Dobra. Dlatego, do zyskania tego Dobra, Prawu winien być człowiek wierny w jego codzienności, choćby ponosząc tego koszty w postaci bólu i cierpienia, jak to pokazał Jezus. Wtedy, Dobro ma postać życia wiecznego. 

Przymierze z Bogiem, jak to na Synaju, jeśli jest wypełniane, jest dla człowieka wejściem przez bramę, którą jest wierność Bogu i zawierzenie Jego Dobru, uosobiona przez Jezusa. To jest istota i przedmiot wiary, jeśli spełnionej, to zasługującej u Boga. Taka wiara człowieka, jest wprost doświadczeniem życia wiecznego, jest doświadczeniem Boga i jest doświadczeniem Dobra. A przez to, że On udziela się człowiekowi Duchem Dobra. 

Szema Jisrael nie cichnie: Szema człowieku!

Mojżesz, wyprowadzający Izraela z niewoli, prowadzący Izraela do Ziemi Obiecanej, wyjawiający tajemnicę Boga dla człowieka, jak zachować tę Ziemię na własność i na wieczność, przywoływał każdego do wypełniania Prawa Bożego. Przywoływał do takiego działania, by w ten sposób człowiek mógł być tego samego Ducha, by w ten sposób stać się mógł człowiek na Jego obraz i podobieństwo. Gdy Izrael okazał się niewierny Bogu, gdy Izrael nie służył Dobru, ale żył nieustannie roszczeniami wobec Boga, by to On, ich Bóg służył im w każdej sprawie, której spełnienie, wyłącznie to, mieli za dobre dla siebie, Mojżesz wołał do nich: Szema Jisrael– słuchaj Izraelu. Kiedy całe pokolenie, jakie wyszło z ziemi egipskiej i domu niewoli, musiało zakończyć dni swojego istnienia, nie wchodząc do Ziemi Obiecanej, Mojżesz przywoływał 40 letnią historię ich wędrówki przez pustynię i przestrzegał już nowe pokolenie Izraela, by po przejściu tej naturalnej granicy do Kanaanu, słuchało Boga. 

Od tego dnia, kiedy tak Mojżesz wołał u brzegu Jordanu, za którym była już Ziemia przez Boga obiecana, piękny Kanaan, do dni Jezusa nie było nikogo, kto słuchałby Boga tak, jak Bóg słuchał przez wieki Izraela. To jest przesłanie wszystkich, niedzielnych czytań liturgicznych, jakie wyświetlać się winno każdemu człowiekowi wiary. Bo to przesłanie jest też tajemnicą jego życia własnego, i to nie tylko do granicy, za jaką brana jest śmierć. 

To jest istota mesjańskiego przeżywania Istnienia przez Jezusa i to jest istota tego, co wydarzyło się w dzień Pięćdziesiątnicy: Piotr przemawiając do Judejczyków, ożywił tę historię i to on, jak Mojżesz niegdyś, znów wołał tego dnia: Szema Jisrael. I, około trzech tysięcy tego dnia posłuchało Piotra: ochrzcili się w Imię Jezusa, porzucili grzechy, napełnili się Duchem Jezusowym, wybrali Dobro i życie, które przekroczy granicę ich własnej śmierci. 

Uczniowie i słuchający tego dnia Piotra i uczniów Judejczycy, zrozumieli dobitnie, praktycznie i osobiście, co oznaczały te słowa: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości.” Obfitość życia ma postać wieczności, a nie powodzenie w życiu tu i teraz tak, jak je rozumieli wcześniej i które mieli dotąd za dobre. To znakomicie referuje tekst Psalmu Dawidowego, przywoływany przez Kościół w niedzielnej Liturgii Słowa, obrazującej próbę, jaką jest każde, życiowe cierpienie i ból: „Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę. Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.” 

I teraz, łatwiej już usłyszeć i przyjąć za Dobro własne słowa Piotra z jego listu, cytowanego tej Niedzieli. To te słowa, którymi Piotr relacjonuje, na czym polega Przymierze Jezusa ze Stwórcą, gdy przeżywał Swoje dni i Swoje Istnienie w ciele, Który przeżywał swoje Istnienie tak samo, jak każdy z ludzi: „On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie.” To jeszcze jedno twierdzenie, które słuchający Piotra mogli nazwać wysoką teologią prostego rybaka z Galilei, referujące do tego, że życie wieczne, królowanie wieczne i panowanie nad życiem i śmiercią jest darem Boga. 

Bo to Bóg Jest żywy i dla żywych. A to znaczy, choć do zmartwychwstania Jezusa była to głęboka tajemnica dla człowieka, żyjącego zmysłami i zmysłowo, to Bóg łączy się z człowiekiem w jego duchu. To Bóg udzielając się człowiekowi, przemienia ducha człowieka do pełni Dobra, Którym On Jest. To Jest Boża sprawiedliwość. Teraz Jezus, Człowiek i Syn Boży, żywy i dla żywych, podobnie jak Bóg i Stwórca, przez spełnienie się na Golgocie Dobrem bez żadnej reszty i żadnego odwołania, dokonać może uwolnienia każdego człowieka od niewoli tak, jakby poniósł jego winy w Swoim ciele i sprawił, że zostały przybite do krzyża w tym jednym celu: „…, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni.” Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy właśnie wyjawił, że to już się stało, czego oni są świadkami, a on, świadek zmartwychwstania zrobił to, o co prosił Jezus w wieczerniku, by wziąć Ducha.


Andrzej Roter

Źródło

WYBRANE DLA CIEBIE

32. NIEDZIELA ZWYKŁA — UDUCHOWIONE ŻYCIE ZMARTWYCHWSTAŁYCH
“Wierzę w Kościół Chrystusowy” — Wybrani i posłani
9. NIEDZIELA ZWYKŁA — JEZUS JEST PANEM SZABATU

KATEGORIE

  • Ogłoszenia
  • Prasa katolicka
  • Rok Jubileuszowy 2025
  • Wydarzenia
  • Wyróżnione
  • Z życia Kościoła

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

  • Ogłoszenia na 7. Niedzielę Wielkanocy – 17 maja 2026 roku – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

    Dziś 7. Niedziela Wielkanocy – Uroczystość Wnie...
  • 7. NIEDZIELA WIELKANOCNA – UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO — DANA MI JEST WSZELKA WŁADZA W NIEBIE I NA ZIEMI

    Ewangelia (Mt 28, 16-20)Dana Mi jest wszelka wł...
  • Komunia św. i… co dalej?

    Jak nie zmarnować w rodzinie duchowych owoców P...
  • Położna z Auschwitz

    Nazywano ją Mateczką, Aniołem Życia, Aniołem Do...
  • Bliźniacze drogi. Siostry odnalazły się po 50 latach – na dwóch kontynentach

    Choć jedna w habicie, a druga w garsonce, to bu...

ARCHIWALNE

  • maj 2026
  • kwiecień 2026
  • marzec 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • kwiecień 2025
  • marzec 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • lipiec 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • marzec 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020

ADRES

Parafia św. Brata Alberta
ul. Szeroka 2
05-075 Warszawa - Wesoła - Zielona

JAK DOJECHAĆ?

OTWÓRZ W GOOGLE MAPS

KONTAKT

tel.: (22) 773 59 06
tel. 696-162-259 (dyżurny)
e-mail: parafiazielona@gmail.com

ZŁÓŻ OFIARĘ

Rachunek bankowy parafii:

Bank Spółdzielczy w Halinowie
55 8019 1010 2004 0006 3514 0001

 

Rachunek bankowy parafii
- na organy:

Bank Spółdzielczy w Halinowie
85 8019 1010 3002 0006 3514 0001

Projekt i wykonanie: Dariusz Ziółkowski © 2021 Wszelkie prawa zastrzeżone.
do góry